Buutereednen

Buutereednen to dla mieszkańców Limburgii dość znaczące wydarzenie. W ubiegłym tygodniu odbył się tu nawet finał Groot Limburgs Buuttekampioenschap. Tylko, co to właściwie jest?

W wypełnionej po brzegi sali teatru Oranjere w Roermond, w ostatni piątek odbył się finał Groot Limburgs Buuttekampioenschap. Wystąpiło w nim siedmiu finalistów. Ostatecznie zwyciężył Theo Nellen z Heide, który otrzymał tytuł Beste Limburgse Buuttereedner van 2020. Finał odbył się już po raz drugi i cieszył się ogromnym zainteresowaniem. To zrozumiałe, bo buutereednen to dla mieszkańców Limburgii dość znaczące wydarzenie. Tylko, co to właściwie jest?

Słowo, którego nie ma?

Zanim wyjaśnimy, czym jest buutereednen, warto wspomnieć o nazewnictwie. Okazuje się bowiem, że jest ono dość zróżnicowane. W zależności od regionu można również spotkać pisownię buutreednen lub buuttereednen. Tradycja popularna jest również w Brabancji, ale tam określa się ją raczej, jako tonpraten, co można dosłownie tłumaczyć, jako plecenie z beczki. Co ciekawe są to słowa, których właściwie nie ma. A przynajmniej próżno ich szukać w słowniku Dikke van Dale. To, z jaką formą się spotkamy, zależy więc od danego regionu.

Z kolei nazwa buut, której często używa się do określenia mównicy, wywodzi się z niemieckiego dialektu nadreńskiego i oznacza beczkę (ton). Natomiast słowo reedner to mówca. Stąd tonprater jest dosłownym tłumaczeniem buutereedner – przemawiający, czy też plotący z beczki (pleciuch). Oprócz wskazania beczki, na której stoi mówca, także prezentowany przez niego akt określa się często mianem buut. I zawsze wykonuje się go w lokalnym dialekcie pleciucha.

Czym jest buutereednen?

Chociaż buutereednen jest w Limburgii częścią tradycji karnawałowej, to wiemy już, że ta tradycja przeniosła się w te regiony z Nadrenii, po zakończeniu II wojny światowej. Zwyczaj ten ogranicza się również głównie do miejsc, w których nadreńska tradycja karnawałowa jest najbardziej intensywna. Należy przez to rozumieć samą niemiecką Nadrenię, później belgijską i holenderską Limburgię oraz południową Holandię.

Czym więc jest buutereednen? Najprościej mówiąc, jest to przyjęta w Limburgii i Brabancji forma kabaretu. Buutereedner, czyli mówca, a w zasadzie pleciuch, często stojący za stanowiącą rodzaj mównicy beczką, wciela się w wymyśloną przez siebie postać. Pozwala mu to na swobodę wypowiedzi, grę słów i naigrywanie się ze wszystkiego i wszystkich. W humorystyczny sposób komentuje życie codzienne danego miasta czy miejscowości. Często na celowniku buutereednera znajdują się lokalni politycy i wydarzenia.

Wszystko to dzieje się w bogato przystrojonej sali i przy akompaniamencie karnawałowej orkiestry. Sam pleciuch jest ucieleśnionym wyolbrzymieniem rzeczywistości. Z wyglądu i zachowania przypomina nieco klauna.

Pleciuchów najczęściej widać podczas specjalnych wieczorów, powiązanych z karnawałem. W zależności od regionu określa się je, jako tonpraatavond, zanikavond, buutavond, kletsavond, bonte avond, zittingsavond, itp. Jednak współcześnie pleciuchów chętnie zaprasza się również na wesela, przyjęcia rocznicowe, a nawet urodziny.

Czym wyróżnia się buut?

O tym, jak ważny dla mieszkańców Limburgii jest buut, świadczyć może chociażby staranne przygotowanie się do tego rodzaju występu. Są i tacy, którzy wykorzystane w nim informacje zbierają, a następnie ubierają w zabawne słowa przez kilka lat! Czym wyróżnia się występ pleciucha?

Jak wspomniano wyżej, prezentowany jest w sezonie karnawałowym, czyli pomiędzy 11 listopada, a Środą Popielcową. Zawsze prezentowany jest podczas specjalnego wieczoru. Zwykle jest to też występ solo, którego głównym składnikiem jest tekst prezentowany publiczności w lokalnym dialekcie. Kostium pleciucha oraz zabawna mimika twarzy, to jedynie pomocne elementy dodatkowe. Pleciuch wciela się też zazwyczaj w jakąś postać, za którą się skrywa, by móc do woli poruszać wrażliwe i rozpoznawalne tematy. Oczywiście w zabawny, humorystyczny, prowokatorski i nieco głupkowaty sposób. Występ pleciucha trwa z reguły około 10 do 30 minut i prezentowany jest w pierwszej osobie.

Charakterystyczny dla tego typu występu jest również buttemars. Jest to parodia marszowej muzyki wojskowej, która towarzyszy pleciuchowi podczas wejścia i zejścia ze sceny.

Pewną ciekawostką jest, że pleciuchy, to amatorzy – nie ma wśród nich pełnoetatowych, czy profesjonalnych mówców. Mówi się jednak, że najpopularniejsi z nich, potrafią zbić na pleceniu z beczki całkiem niezły interes. Niestety nie na tyle dobry, by można było z tego żyć.

 

 

 

Źródło: Tonpraten

Foto: na podstawie Wikipedia

 

 

 

 

 

Podziel się tym artykułem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze