home artykuły, dziecko, poradnik, prawo, z ostatniej chwili, życie w NL Ochrona dzieci i młodzieży w Holandii

Ochrona dzieci i młodzieży w Holandii

W Holandii wszystkie dzieci mają prawo do możliwie zdrowego i bezpiecznego dorastania. Za to, ale też za edukację i opiekę nad swoimi dziećmi, odpowiadają w pierwszej kolejności ich rodzice lub opiekunowie prawni. Czasem, w wyniku zaistniałych okoliczności, potrzebują w tym zakresie pomocy. Zdarza się jednak, że przyjęcie takiej pomocy jest im narzucone. Pobudki co do określenia, czy w danej rodzinie jest problem odbiegają od tych, które znamy z Polski. Jak to wygląda w Holandii? O tym w poniższym artykule.

Od 2015 roku odpowiedzialność za opiekę, ochronę oraz resocjalizację dzieci i młodzieży, spoczywa na gminach. Jeśli w danej rodzinie wystąpią poważne problemy, może ona zostać prawnie zobowiązana do skorzystania z pomocy w wychowaniu dziecka. Aby tak się stało, konieczne jest wydanie postanowienia o ochronie nieletniego przez sąd dla nieletnich. Może to być orzeczenie o objęciu dziecka opieką (ondertoezichtstelling, ots) lub o odebraniu praw rodzicielskich (gezagsbeëindigende maatregel). Celem wprowadzenia tak restrykcyjnych środków jest każdorazowo ochrona dziecka. A konkretnie: poprawa sytuacji w otoczeniu, w którym dorasta. Na tyle, by jego rozwój mógł odbywać się bez zakłóceń.

Kiedy może być wydane orzeczenie o objęciu dziecka opieką?

Jeśli w rodzinie pojawiają się wątpliwości co do bezpiecznego dorastania dziecka, najpierw próbuje się, wspólnie z rodzicami, znaleźć rozwiązanie dla powstałych problemów. Jeżeli jest to możliwe, w działania te włącza się także społeczność (najbliższe otoczenie). Rząd wkracza dopiero wtedy, gdy dobrowolna pomoc nie przynosi efektu. Albo w sytuacji kiedy rodzice, bądź dziecko nie akceptują opieki, która jest konieczna według opinii instytucji zajmującej się opieką nad młodzieżą (jeugdhulp).

W takiej sytuacji Rada ds. Ochrony Dzieci może włączyć do sprawy różne organy. Są to: gmina, instytucja zajmująca się pomocą dla dzieci i młodzieży, instytucja posiadająca certyfikat Ministerstwa Bezpieczeństwa i Sprawiedliwości i organizacja Bezpieczny Dom (Veilig Thuis), która jest centrum doradczo-sprawozdawczym w sprawach przemocy domowej i wykorzystywania dzieci.

Rada zbada, czy rozwój dziecka jest z jakiegoś powodu zagrożony. Jeśli pojawiają się problemy wychowawcze, włączana jest lokalna pomoc, którą organizuje gmina. W przypadku poważnego zagrożenia przemocą, Rada może złożyć wniosek do sądu dla nieletnich o zastosowanie środków ochrony dla dziecka (ots).

Jeśli sąd dla nieletnich wyda orzeczenie o objęciu dziecka opieką, wkracza certyfikowana instytucja, która przydziela rodzinie opiekuna. Zarówno rodzice, jak i dziecko, są zobowiązani do przyjęcia takiej pomocy. Zadaniem opiekuna jest towarzyszenie dziecku i pomoc rodzicom w rozwiązaniu powstałych problemów. Zaakceptowanie wsparcia opiekuna jest obowiązkowe, ale rodzice nadal mają władzę rodzicielską. Celem ots jest więc udzielenie takich wskazówek przez opiekuna, by po określonym czasie rodzice mogli przejąć całkowitą odpowiedzialność za wychowanie własnego dziecka. Długość ots określa sędzia, ale jego długość powinna wynieść maksymalnie 12 miesięcy. Sąd dla nieletnich może jednak przedłużać ten środek ochrony dziecka o kolejny rok, aż do ukończenia przez dziecko 18. roku życia.

W trakcie trwania ots dziecko przeważnie pozostaje w domu rodziców. Zdarza się jednak, że bezpieczeństwo dziecka w rodzinie jest bezpośrednio zagrożone i opiekun rodzinny zwraca się do sądu dla nieletnich o umieszczenie dziecka poza domem. Jeśli sędzia, na wniosek rady, wyda taki (tymczasowy) nakaz, za przekazanie dziecka odpowiada certyfikowana instytucja.

Kiedy ustają prawa rodzicielskie?

W Holandii prawa rodzicielskie ustają automatycznie w momencie, gdy dziecko skończy 18 lat. Ale rodzice mogą je także stracić w wyniku postanowienia sądu.

Oczywiście, przeważnie nie dzieje się tak od razu. Jak wspomniano wyżej, kiedy w rodzinie pojawiają się problemy wychowawcze, najpierw do akcji wkracza gmina i wskazane przez nią instytucje. Jeśli to nie pomaga rozwiązać problemów wkracza Rada ds. Ochrony Dziecka i – jeśli stwierdzi, że rozwój dziecka jest poważnie zagrożony – występuje do sądu o odebranie rodzicom praw rodzicielskich.

Sąd może zdecydować o odebraniu praw rodzicielskich podczas rozprawy, na której także rodzic ma prawo do przedstawienia swojej opinii. W tej kwestii rodzic może skorzystać z pomocy prawnika. Jeżeli dziecko ukończyło co najmniej 12 lat, także ono może zostać poproszone o przedstawienie własnej opinii. Jeżeli rodzic nie zgadza się z wyrokiem sądu, ma prawo do adwokata, który w jego imieniu wniesie sprawę do sądu wyższej instancji.

W przypadku odebrania rodzicom praw rodzicielskich, prawo do opieki nad dzieckiem przejmuje certyfikowana instytucja. Dziecko trafia do rodziny zastępczej lub domu dziecka. Rodzic traci prawo do decydowania o swoim dziecku, ale, w miarę możliwości i ustaleń sądu, opiekun może angażować rodzica w życie dziecka i/lub informować rodzica o wszystkim, co dotyczy jego dziecka.

Pozbawienie praw rodzicielskich trwa do momentu ukończenia przez dziecko 18 roku życia. Jeżeli w tym czasie rodzice rozwiodą się, każde z nich może indywidualnie starać się o przywrócenie praw rodzicielskich.

Niezrozumienie podstawą problemu?

Według raportu Biura Planowania Społecznego i Kulturalnego z 2014 roku, proces wychowania części polskich dzieci zagrożony jest przez problemy adaptacyjne, wynikające m.in. z nieznajomości języka. Ale także złe warunki mieszkaniowe, problemy wynikające z różnic kulturowych, czy też braku wiedzy na temat swoich praw i obowiązków.

Rodzice, którzy nie znają języka niderlandzkiego (lub znają go w niewielkim stopniu), często mają problemy ze zrozumieniem istotnych informacji na wielu płaszczyznach. Chodzi np. o kontakt z dostawcami energii, osobą od której wynajmują mieszkanie, pracodawcą czy szkołą. Brak dobrej znajomości języka utrudnia komunikowanie się i prowadzi do wielu niepotrzebnych nieporozumień. W niektórych rodzinach dochodzi na tym tle do konfliktów. Czasem pojawiają się problemy z alkoholem i finansami. W rezultacie cierpią dzieci.

Problem stanowi też zamknięty charakter Polaków. O problemach się nie rozmawia i nie wynosi ich z domu, do momentu aż eskalują, co skutkuje wkroczeniem odpowiednich instytucji. Pytania o problemy wychowawcze Polacy najczęściej zadają w kręgach własnej rodziny lub znajomych, nie proszą o radę instytucji. Polacy rzadko proszą o pomoc, nawet swoich rodaków. Brak wsparcia prowadzi czasem do bezsilności i powoduje negatywne skutki w postaci problemów.

Dodatkowo wkraczają różnice kulturowe, dotyczące sposobu wychowywania dzieci. Dla polskiego rodzica fakt, że dziecko nie zawsze się słucha, albo intensywnie przechodzi kolejny skok rozwojowy to kwestia do rozwiązania w obrębie rodziny. Dla Holendra to sygnał do bliższego zainteresowania się rodziną i gotowość do udzielania rad, czy wskazówek. Takim sygnałem może być także trudny proces adaptacji polskich dzieci, które przybyły do Holandii w późniejszym wieku. Dla Polaka widoczne zmniejszenie okazywania radości przez takie dziecko stanowi powód do troski, ale nie sytuację nadzwyczajną, wymagającą interwencji instytucji z zewnątrz (o ile oczywiście nie jest to zachowanie długotrwałe). Dla Holendra smutne dziecko to często sygnał, że w rodzinie lub najbliższym otoczeniu dziecka nie dzieje się najlepiej.

Holendrom nie podoba się też, że polskie dzieci często pozostawiane są bez nadzoru, a z rodzicami utrudniony jest kontakt telefoniczny. Tłumaczenie, że jest to spowodowane nieregularnym czasem pracy, czy zakazem odbierania w pracy telefonu, jest dla holenderskich instytucji nieakceptowalne.

W momencie, kiedy problemy spiętrzają się, do akcji wkraczają holenderskie instytucje, opisane wyżej w artykule. Jednak zapewnienie pomocy rodzicom, którzy (bywa, że w ogóle) nie rozumieją języka niderlandzkiego jest praktycznie niemożliwe. Utrudniony kontakt prowadzi do drastycznych nieporozumień i pomyłek, a te – do dramatów.

 

Źródło: rijksoverheid.nl

 

Komentarz redakcji:

Powyższy artykuł zainspirowany został krążącym od jakiegoś czasu wśród Polaków filmem zrealizowanym przez Poolse Media, dotyczącym odbierania polskim rodzicom dzieci przez Holendrów.

Ponieważ jako niezależne media dokładamy wszelkich starań, by zachować wymóg obiektywności, powyższy artykuł zawiera wyłącznie treści informacyjne. Stąd komentarz, który pozwala na bardziej subiektywne spojrzenie na sprawę.

Przyznaję, że informacje zaprezentowane we wspomnianym wyżej materiale filmowym, mnie, także matkę, nie do końca przekonują. Brak przede wszystkich konkretnych przykładów na nieuzasadnione odebranie dziecka, a środowisko osób zainteresowanych jest dość hermetyczne i niechętne do dzielenia się informacjami.

Nie oznacza to jednak, że problem nie istnieje! Uważam, że nie należy zamiatać go pod dywan, tylko zbadać go. Chętnie zapytam holenderskie instytucje o skalę problemu, ale żeby móc to zrobić, muszę mieć konkretne podstawy, pozwalające na poparcie tezy, że problem istnieje. Dlatego zwracam się do czytelników Mojej Limburgii, którzy bezpośrednio zetknęli się z problematyką odebrania dzieci polskim rodzicom w Holandii, z prośbą o kontakt.

Anna Knapen-Potyrała

redakcja@mojalimburgia.nl

Komentarze