Karnawałowy przysmak, nonnevot

Najsmaczniejszy tegoroczny karnawałowy przysmak – nonnevot, został upieczony w Roermond. Coroczny nonnevottentest wygrali współpracujący piekarze z Sevenum i Baarlo. Tylko, co to właściwie jest nonnevot?

Do konkursu na najsmaczniejszy tegoroczny karnawałowy przysmak – nonnevot, organizowanego tradycyjnie przez portal De Limburger, stanęło aż trzydziestu najlepszych piekarzy z Limburgii. Spośród nich wyłoniono zwycięzców. W tym roku okazało się, że opłaca się współpraca. Na szczycie podium stanęli bowiem dwaj piekarze z cechu Echte Bakker: Bas Gommans z Sevenum i Marc Fleuren z Baarlo. Przepis na nonnevotten, które upiekli wspólnie w piekarni w Roermond, pochodzi ze starego, rodzinnego przepisu Fleurena. Wyprzedził m.in. przysmaki upieczone przez Paula Hannena z Herten (drugie miejsce) i Petera Hagedorena z Oirsbeek/Heerlen (trzecie miejsce). Tylko co to właściwie jest nonnevot? I jak to się stało, że stał się jednym z typowych dla Limburgii, karnawałowych przysmaków?

Co to jest nonnevot?

Nonnevot to rodzaj słodkiego rogala w formie pętelki z luźnym węzłem. Jest to przysmak typowy dla Limburgii i tradycyjnie spożywany przed i w trakcie karnawału. Obecnie jednak, coraz częściej wypieka się je również z okazji Nowego Roku, a w wielu miejscach Limburgii dostępne są przez cały rok.

Ciastko jest wykonane z mąki, drożdży, mleka, soli, masła i cukru. Po wyrobieniu ciasta i nadaniu mu odpowiedniego kształtu, nonnevotten smaży się przez kilka minut w oleju lub smalcu. Sztuką jest, by nie dopuścić do sytuacji, gdzie ciasto wchłonie za dużo oleju. Po usmażeniu od razu obtacza się je w mieszance cukru i cynamonu. W smaku przypominają trochę tradycyjne pączki.

Karnawałowy przysmak Limburgii

Ciastko ma długą historię, chociaż jego pochodzenie nie do końca jest jasne. Jedno z wyjaśnień wskazuje na zakonnice, a konkretnie siostry Franciszkanki. W latach 1600 – 1700 w Sittard znajdował się ich klasztor, do którego ludzie znosili łachmany i niepotrzebne stare ubrania. Przy okazji zakonnice sprzedawały im nonnevotten, a dochód przeznaczały dla ubogich. Ponieważ ciastka smażone były na oleju, zakonnice, nosiły krótkie fartuchy, by chronić swoje ubrania. Wiązały je z tyłu na luźną pętelkę, która zwisała luźno na ich pośladkach. A ponieważ kształt ciastka przypominał właśnie taką luźno zawiązaną pętelkę, a jego wypukłości kojarzyły się z pośladkami, w mowie potocznej nazwano je nonnevotten. W języku niderlandzkim słowo non oznacza bowiem zakonnicę. Z kolei używane w dialekcie vot to w języku niderlandzkim kont, czyli… pupa, tyłek.

Mówi się, że już w 1676 roku nonnevotten oferowane były francuskim dowódcom, którzy chcieli przejąć miasto. Inne wyjaśnienia dowodzą natomiast, że ciastko pochodzi z Niemiec. W Akwizgranie miały być znane, jako nonnifutte. Do Limburgii miały trafić za sprawą wypalaczy cegieł, którzy pracowali w Limburgii Środkowej przed II wojną światową.

W Limburgii Południowej przysmak znany jest również pod nazwą strik lub strijk (kokarda, pętelka) lub pod zbiorczą nazwą tego rodzaju wypieków poefel (rodzaj pączka, w Holandii określanego również jako berlinerbol).

 

 

 

Źródło: Nederlands Bakkerij Museum, De Limburger

Foto: Moja Limburgia

Podziel się tym artykułem:Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter

Komentarze